Moim zdaniem najseksowniejsza mała czarna dostępna aktualnie w sieciówkach. Taka "z niespodzianką". I w bardzo przystępnej cenie - 27,80$. Znając życie zanim będę w stanie zrobić tam zakupy sukienki już dawno nie będzie w asortymencie.
Zrobiłam sobie dzisiaj wypad do second handu - co jak pisałam zdarza mi się rzadko, jako że najbliższy wart uwagi SH znajduje się spory kawałek drogi ode mnie. Zdobyłam fajną brązową koszulkę-tunikę drukowaną w nutki i króciutką bluzę z kapturem w kolorze szarym z dość cienkiego materiału. Muszę je wyprać i wtedy pokażę je na blogu :)
Zrobiłam sobie dzisiaj wypad do second handu - co jak pisałam zdarza mi się rzadko, jako że najbliższy wart uwagi SH znajduje się spory kawałek drogi ode mnie. Zdobyłam fajną brązową koszulkę-tunikę drukowaną w nutki i króciutką bluzę z kapturem w kolorze szarym z dość cienkiego materiału. Muszę je wyprać i wtedy pokażę je na blogu :)
Tagi:
czarna sukienka
F21
Forever21
Forever 21
fotki
lumpeks
lumpik
mała czarna
moda
second hand
sieciówka
sieciówki
sukienka
sukienki
tunika
zakupy
zdjęcia
09.03.2010 o godz. 20:53
komentuj (3)
A przynajmniej mnie, bo już nastawiłam się na letnie zakupy. Poprzednia kolekcja wiosenno-letnia oraz jesienno-zimowa była całkiem przyjemna i zgarnęłam do swojej szafy kilka ubrań, w tym absolutnie prześwietne t-shirty, których zdjęcia będę musiała zrobić i zamieścić. W ogóle chciałabym podzielić się z Wami co ciekawszymi ubraniami i dodatkami z mojej kolekcji, ale nie za bardzo mam warunki do fotografowania odzieży i nie mam pomysłu, jak by tu coś ładnie zaaranżować. No nic, pomyśli się innym razem.
Wracając do tematu - tegoroczna, wiosenno-letnia kolekcja marki Charlotte Russe zaskoczyła mnie i to bynajmniej nie pozytywnie. Weszłam na stronę spodziewając się, że spędzę na niej kilka godzin (tak jak w przypadku Forever 21) i po przejrzeniu kilku stron katalogu odechciało mi się. Zmusiłam się do obejrzenia reszty i wybrałam garść rzeczy. I żadna z nich nie podoba mi się tak, jak te przedstawione w poniższym poście. Wygląda więc na to, że tego lata będę sklep omijać. Ale ma to i swoją dobrą stronę - kasa w kieszeni :)
A jak Wam się podobają te propozycje?
Wracając do tematu - tegoroczna, wiosenno-letnia kolekcja marki Charlotte Russe zaskoczyła mnie i to bynajmniej nie pozytywnie. Weszłam na stronę spodziewając się, że spędzę na niej kilka godzin (tak jak w przypadku Forever 21) i po przejrzeniu kilku stron katalogu odechciało mi się. Zmusiłam się do obejrzenia reszty i wybrałam garść rzeczy. I żadna z nich nie podoba mi się tak, jak te przedstawione w poniższym poście. Wygląda więc na to, że tego lata będę sklep omijać. Ale ma to i swoją dobrą stronę - kasa w kieszeni :)
A jak Wam się podobają te propozycje?

Tak jakoś wyszło, że unikam sieciówek i w mojej garderobie raczej mało jest ubrań i dodatków pochodzących ze sklepów, które można znaleźć w niemal każdym centrum handlowym. Kupuję tam tylko wtedy, kiedy naprawdę coś mi się spodoba i przy tym cena jest adekwatna do jakości. Mam kilka ubrań i dodatków z H&M, ale to na palcach można policzyć. Najczęściej na ciekawe i przy tym tanie ubrania poluję na Allegro, sporadycznie zdarza mi się wpaść do second handu - pewnie bywałabym tam częściej gdyby nie fakt, że w mojej dzielnicy nie ma żadnego wartego uwagi, a najbliższy z jakimś "godnym" asortymentem znajduje się kawał drogi komunikacją miejską ode mnie. I tutaj nie zaważa moje lenistwo, tylko fakt, że nawet w dzień dostawy zanim skończę zajęcia i tam dotrę wszystkie co ciekawsze ubrania i dodatki są wymiecione :( Ale o moich zakupach będzie w innym poście - mam tu w sumie sporo do powiedzenia, bo kupowanie na budżecie opanowane mam do perfekcji (a co tam, nie będę skromna :) )
Wracając do tematu sieciówek - Forever 21 i Charlotte Russe stanowią tu dla mnie wyjątek. A to dlatego, że nie są dostępne w Europie i chociaż za Oceanem co druga panna je nosi, to u nas ciężko uświadczyć kogoś ubranego od stóp do głów w ubrania tych marek (wiem, wiem, masło maślane). Miałam okazję być w obu tych sklepach i posiadam stamtąd kilka rzeczy. Przy najbliższej okazji (która wcale tak "blisko" nie będzie :) ) planuję nieco większe zakupy.
Forever 21 i Charlotte Russe oferują, podobnie do naszych europejskich sieciówek, ubrania wzorowane na projektach wielkich domów mody w w wersji dla prostego ludu. Co udało mi się zaobserwować, to to, że w czasie jednego sezonu kolekcje mogą zmieniać się kilkakrotnie, kiedy więc coś wpadnie w oko, to lepiej szybko to upolować, bo powiedzmy za dwa tygodnie może już tego nie być. Jakość również się nie wybija, nie jest też gorsza od znanej z naszego podwórka - są ubrania, które przetrwają więcej i takie, które po kilku praniach nadają się do wyrzucenia. Tutaj po prostu trzeba sobie daną rzecz przed zakupem dokładnie obejrzeć. Przejechałam się na torebce z Charlotte Russe - po kilku ledwie użyciach popękały przy niej rączki, kosztowała jakieś 20$ a jakość okazała się być znacznie gorsza, niż np. Atmosphere. Torebki więc zdecydowanie odradzam. Uwielbiam za to koszulki, sukienki i tuniki oferowane w tych sklepach za naprawdę niewielkie ceny (10-11$). Zadziwić może też asortyment, znacznie obszerniejszy, niż w przeciętnej europejskiej sieciówce. Forever 21 dodatkowo oferuje naprawdę świetne dodatki w stylu sztucznej biżuterii i pasków. Butów od żadnej z tych marek nie mam, ale fasony mają prześliczne. Jeśli wejdę w posiadanie takowych, to na pewno coś o nich napiszę. Na razie mam tylko klapki :)
Co jeszcze warto wiedzieć? W niektórych centrach handlowych można znaleźć sklepy For Love 21, które oferują krótkie kolekcje oraz Faith 21, gdzie najmodniejsze ubrania znajdą dla siebie dziewczyny w większym rozmiarze.
Wybrałam sporo rzeczy z aktualnej kolekcji, która pewnie mnie ominie, a które bardzo chętnie widziałabym na dzień dzisiejszy w swojej szafie. No chyba, że w czasie trwania następnego sezonu trafię na jakiś outlet :)
Przeczytałam jakiś czas temu o tym trendzie na wiosnę i od razu wydał mi się ciekawy. Luźne spodnie do pary z getrami wykonanymi z cieniutkiej dzianiny (najlepiej nylonu) mogą wyglądać naprawdę świetnie. A że to ostatnio mój ulubiony fason spodni, to chętnie ten trend wypróbuję na sobie.
Spłodziłam na stronie LookLet kilka przykładowych zestawień z wykorzystaniem tych elementów - niestety na stronie dostępne mieli tylko grube getry, więc musicie oczami wyobraźni zobaczyć w to miejsce coś cieńszego :)
Zaryzykujecie z tym trendem?
Spłodziłam na stronie LookLet kilka przykładowych zestawień z wykorzystaniem tych elementów - niestety na stronie dostępne mieli tylko grube getry, więc musicie oczami wyobraźni zobaczyć w to miejsce coś cieńszego :)
Zaryzykujecie z tym trendem?
Znalazłam te dwie torebki i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Niestety chyba na patrzeniu się skończy, bo torebki kosztują sporo jak na moje obecne finansowe możliwości. Muszę przejrzeć trendy na nadchodzącą zimę, jeśli ćwieki nadal będą "in", to niewykluczone, że może latem sprawię sobie chociaż jedną z nich. No chyba, że do tej pory mi przejdzie.
Cena dużej - 80$
Cena małej - 72$
Obie torebki znalazłam w internetowym butiku Baghaus. Dostępne są w kilku wersjach kolorystycznych, ale ja pozostanę jednak przy czerni...
Cena dużej - 80$
Cena małej - 72$
Obie torebki znalazłam w internetowym butiku Baghaus. Dostępne są w kilku wersjach kolorystycznych, ale ja pozostanę jednak przy czerni...
Jeśli czytujecie zagraniczne blogi lub portale w jakikolwiek sposób związane z modą, to pewnie wcześniej czy później natknęłyście się na określenie "shoegasm". Tłumaczyć chyba nie trzeba, a niejedna z nas zna to z autopsji.
Shoegasm to jednak nie tylko żartobliwe babskie określenie. To także... sklep obuwniczy.
Dobrze wyposażony butik mieści się w Nowym Jorku, przy Siódmej Alei. Oprócz setek par butów najróżniejszej maści, z różnych półek cenowych, znajdziemy tam także inne dodatki: torebki i sztuczną biżuterię przede wszystkim. Sklep oferuje liczne promocje i okazje cenowe, nie ma więc dnia, żeby nie wypełniały go tłumy kobiet.
Sama chętnie bym się do niego wybrała. Koniecznie w towarzystwie karty kredytowej.
Shoegasm to jednak nie tylko żartobliwe babskie określenie. To także... sklep obuwniczy.
Dobrze wyposażony butik mieści się w Nowym Jorku, przy Siódmej Alei. Oprócz setek par butów najróżniejszej maści, z różnych półek cenowych, znajdziemy tam także inne dodatki: torebki i sztuczną biżuterię przede wszystkim. Sklep oferuje liczne promocje i okazje cenowe, nie ma więc dnia, żeby nie wypełniały go tłumy kobiet.
Sama chętnie bym się do niego wybrała. Koniecznie w towarzystwie karty kredytowej.
Nie wiążę z tym jakichś wielkich nadziei, nie liczę na podbój świata, tudzież zakulisową pracę nad którąś z gwiazd. Tak Wam się przedstawię: zapisałam się do szkoły stylizacji, gdzie będę uczęszczać przez najbliższy rok. Oprócz tego mam też "normalne" studia i generalnie życie niewiele odbiegające od standardów. Na stylizację zapisałam się raczej dla siebie, pewnie nie zrobię z tego zawodu innego użytku, niż przy ubieraniu siebie, może przyjaciółek. Ale póki co myślę o tym wszystkim z przyjemnością.
To nie będzie blog szafiarski, bo nie mam do tego ani odwagi (na razie), ani warunków ani odpowiednio dobrego sprzętu, żeby ewentualne stylizacje przedstawiać w jakiś godziwy sposób. Ale znajdziecie tu sporo inspiracji, namiarów na miejsca, gdzie można upolować coś ciekawego za niewielkie pieniądze i czasami relacje z moich co bardziej udanych zakupów. Co jeszcze? To, myślę, okaże się w trakcie prowadzenia bloga. A na razie zapraszam do lektury!
To nie będzie blog szafiarski, bo nie mam do tego ani odwagi (na razie), ani warunków ani odpowiednio dobrego sprzętu, żeby ewentualne stylizacje przedstawiać w jakiś godziwy sposób. Ale znajdziecie tu sporo inspiracji, namiarów na miejsca, gdzie można upolować coś ciekawego za niewielkie pieniądze i czasami relacje z moich co bardziej udanych zakupów. Co jeszcze? To, myślę, okaże się w trakcie prowadzenia bloga. A na razie zapraszam do lektury!


























